Klasa A: Jawornik Gorzków - Nidzica Dobiesławice 3:3 (2:2) - przedmeczowe wywiady i skrót meczu

Więcej

Jawornik Gorzków - Nidzica Dobiesławice 3:3 (2:2) - foto

Więcej

V LŚ: Sparta Kazimierza Wielka - Star Starachowice 1:0 (1:0) - skrót meczu

Więcej

Rozgrywki juniorskie: Nidzica Dobiesławice - Bucovia Bukowa

Więcej

Świętokrzyskie Volley Cup w Kazimierzy Wielkiej

Więcej

Aktywna w Trójmieście - cz.4

   Żałuję, że w tym roku nie mogłem wybrać się do Trójmiasta. Myślałem też o Helu, Jastarni. Myślałem i ciągle jeszcze myślę (w sumie mój urlop dopiero się rozpoczyna). Może choć na weekend, krótki acz intensywny wypad w moje ulubione ostatnio strony. Zobaczymy więc jak to się jeszcze ułoży, a tymczasem zapraszam na czwartą i ostatnią część mojej relacji z zeszłorocznego pobytu w Trójmieście. 

   Tymczasem ciągle jesteśmy w Gdyni A.D 2016. Gdynia, to oczywiście Port o którym już wcześniej w tym miejscu pisałem, Port Cywilny (czasami w czasie pobytu można trafić na wizytę potężnych i robiących duże wrażenie statków wycieczkowych) np. tego typu:

źródło zdjęcia: https://www.ncl.com/sites/default/files/900x312-Upsell_Escape_110315.jpg

jak i Port Wojenny stanowiący bazę logistyczną polskiej marynarki wojennej i będący bazą 3 Flotylli Okrętów. Nasz pobyt zbiegł się ze Szczytem NATO w Polsce (8/9 lipca 2016 roku). Głównym miejscem Szczytu była Warszawa, ale część związanych z tym wydarzeniem uroczystości odbywała się właśnie w Gdyni. Przez cały piątek i sobotę Gdynia należała do wojska: można było podziwiać m.in.: sprzęt wojskowy różnych rodzajów Sił Zbrojnych RP, parady powietrzne Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej, musztry paradne czy zwiedzić okręty wojskowe cumujące w Porcie. Atrakcji w trakcie tych dwóch dni zdecydowanie nie brakowało.

 

 

   Czas spędzany aktywnie czy ciekawie, w przyjemnych okolicznościach i z fajnymi ludźmi, w dość dziwny i zaskakujący sposób wykazuje się tą zdumiewającą właściwością, że jeszcze bardziej przyśpiesza. Wielkimi krokami zbliżał się wiec do nas dzień, w którym nasz pobyt w Gdyni miał się zakończyć. Wspominałem już we wcześniejszych częściach tej opowieści, że udało nam się zobaczyć gdańskie ZOO w Oliwie, ale tak naprawdę z całego Trójmiasta bardzo zaniedbaliśmy sam Gdańsk. Przyszła więc pora aby nadrobić to zaniedbanie. Dzień przed planowanym powrotem udajemy się więc do Gdańska korzystając z Szybkiej Kolei Miejskiej Trójmiasta. Plan mamy dość napięty, a ja boleję bardzo, że niestety nie można było uwzględnić w nim Westerplatte (być może uda się to nadrobić następnym razem). Wysiadamy na stacji Gdańsk Główny i idziemy w kierunku Starego Miasta.

 

   Po drodze mijamy Pomnik Jana Heweliusza – gdańskiego astronoma, matematyka i konstruktora instrumentów naukowych, ale również browarnika (na cześć Heweliusza ważone było w latach 1985 – 2001 przez browar w Gdańsku Wrzeszczu piwo Hevelius. Co ciekawe, piwo to było dostępne również w naszych rejonach kraju - jak sobie dobrze przypominam miałem okazję pijać je coś około roku 2000/2001 właśnie).

źródło zdjęcia: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/piwa-ktorych-nie-kupimy-juz-w-polskich-sklepach/77x2d

   Kolejny punkt naszych gdańskich wojaży, to tzw. Wielka Zbrojownia nazywana też gdańskim arsenałem. Zbrojownia została zbudowana w latach 1602 – 1605 przez uznawanego za jednego z najwybitniejszych gdańskich architektów XVII wieku Antoniego van Obberghena i miała służyć jako magazyn sprzętu wojennego na wypadek wojny (przypomnę, ze wiek XVII, to czas licznych wojen toczonych przez Rzeczypospolitą ze Szwedami).

 

Kolejny punkt naszych gdańskich wojaży, to tzw. Wielka Zbrojownia

   Przy Wielkiej Zbrojowni skręcamy w ulicę Piwną. Nazwa tej ulicy zobowiązuje więc pozwalam sobie na piwo w Barze Pod Rybą, a że głód też daje o sobie znać więc zamawiamy specjalność zakładu czyli… no właśnie, że nie rybę jak może sugerować nazwa baru a (hmmm) ziemniaka podawanego z różnym farszem, który możemy sobie wedle upodobania wybrać (dla ewentualnie zainteresowanych: http://barpodryba.pl/nasze-menu/). Niestety psuje się pogoda. Nad miasto nadciągają ciężkie ołowiane chmury i zaczyna padać deszcz. Krótkie sprawdzenie map pogodowych i wiemy, że na szczęście będą to opady przelotne, więc postanawiamy kontynuować zwiedzanie. Idziemy ciągle ulicą Piwną, mijamy robiącą olbrzymie wrażenie Bazylikę Mariacką Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i bramą Mariacką wychodzimy na tzw. Długie Pobrzeże z charakterystycznym dla Gdańska Żurawiem.

 

Wychodzimy na tzw. Długie Pobrzeże z charakterystycznym dla Gdańska Żurawiem

   Po chwili zwiedzania kroki swe kierujemy w stronę Kościoła św. Brygidy. W czasie tzw. Lata Solidarności (Lipiec i Sierpień 1980 roku) Kościół ten wraz ze swoim ówczesnym Proboszczem ks. Henrykiem Jankowskim (postacią w ostatecznym rozrachunku bardzo kontrowersyjną) stał się w pewnym stopniu centrum duchowym dla strajkujących robotników Stoczni Gdańskiej, również w późniejszych latach (1981-1989) Kościół św. Brygidy funkcjonował jako miejsce bardzo związane z działalnością antykomunistyczną i nazywany był Kościołem „Solidarności”.

Pomnik Prałata Henryka Jankowskiego

   Poruszamy się teraz po tych gdańskich miejscach, które bardzo mocno umiejscowiły się we współczesnej historii naszego kraju. Ulice Stolarska i Łagiewniki prowadzą nas w stronę Stoczni Gdańskiej, a w zasadzie w stronę jednej z bram do Stoczni (legendarnej bramy nr 2). Plątanina uliczek kończy się nagle odsłaniając przed nami biały napis Stocznia Gdańska, który informuje nas, że jesteśmy na miejscu. Po lewej wyrastają olbrzymie trzy krzyże – Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 roku. Monument upamiętnia ofiary wydarzeń z grudnia (od 14 do 22) 1970 roku kiedy to ówczesne komunistyczne władze z Władysławem Gomułką na czele postanowiły użyć siły do stłumienia protestów robotników w Polsce. Bilans tych tragicznych dni, to śmierć 41 osób!

 

 

                                                                                           źródło zdjęcia: https://upload.wikimedia.org/

   O jednym z najtragiczniejszych epizodów tamtych czasów komunistycznej Polski opowiada film w reżyserii Antoniego Krauzego „Czarny Czwartek”, który jest wstrząsającą rekonstrukcją tych tragicznych wydarzeń grudnia 1970 roku.

   Przechodzimy przez stoczniową bramę numer 2. To również historyczne i tragiczne zarazem miejsce, miejsce w którym znów niestety Polacy strzelali do Polaków – 16 grudnia 1970 roku opuszczający swoje miejsce pracy stoczniowcy zostali ostrzelania przez oddziały wojska – zginęły dwie osoby, jedenaście zostało rannych. Dziesięć lat później (31 sierpnia 1980 roku) z tej bramy Lech Wałęsa ogłosił podpisanie tzw. porozumień gdańskich. Chwila zadumy, chwila refleksji. Obcujemy przecież z żywą historią, z miejscami tak mocno wpisanymi w naszą wspólną przeszłość.

   Naszym kolejnym celem jest Europejskie Centrum Solidarności. Obiekt jest nowy, otwarty raptem w sierpniu 2014 roku i robi na mnie bardzo duże wrażenie, które tylko potęguje się w chwili naszego wejścia do jego wnętrza. Celem tej instytucji jest przypominanie o dziedzictwie „Solidarności” poprzez nowoczesną i bardzo multimedialną (monitory, ekrany dotykowe, efekty dźwiękowe) prezentację pamiątek i eksponatów związanych z najnowszą historią Polski (ze szczególnym uwzględnieniem roli „Solidarności” w walce z systemem komunistycznym w Polsce). Jesteśmy pod olbrzymim wrażeniem tego Centrum. W jego zbiorach znajduje się kilkanaście tysięcy różnych eksponatów z tamtych czasów. Od ulotek, kasków (umieszczonych na suficie), po milicyjne samochody (Star z epoki do którego możemy oczywiście wejść) czy nawet suwnicę stoczniową. Wszystko to osadzone w delikatnym półmroku i podświetlone (zobaczcie na zdjęcia). Jest bardzo klimatycznie, ale nowocześnie zarazem.

 

 

 

Europejskie Centrum Solidarności

   Głównym punktem Centrum jest wystawa stała poświęcona historii „Solidarności” oraz ruchów opozycyjnych dzięki którym możliwe stały się przemiany w 1989 roku. W cenie biletu jest audioprzewodnik, ale ja wybieram jednak zwiedzanie bez tej dla mnie zbędnej pomocy. Wchodząc do Centrum spotykamy wokalistę i założyciela zespołu T.Love Muńka (Zygmunta) Staszczyka. To wspaniała okazja aby zapytać go o to jak to wszystko wyglądało z jego perspektywy. Spotkać świadka tamtych wydarzeń w takim miejscu…

„… w sierpniu, pojawiliśmy się z Bobeszem w Sopocie po raz kolejny. Tym razem towarzyszył nam także Zając. Byliśmy umówieni na wspólne wakacje z dziewczynami z Nowej Rudy…, a tu nagle wybuchła rewolucja. Poszliśmy pod Stocznię chyba w trzecim dniu strajku… Patrzyłem na robotników zza siatki, rozmawiałem z nimi…”

źródło cytatu: Muniek Staszczyk. T.Love – Dzieci rewolucji. Warszawa 1992.

   Mam zamiar podejść i choć chwilę porozmawiać, ale niestety robi się małe zamieszanie, odwracam na chwilę głowę i Muniek znika mi z pola widzenia. No cóż jednak nie była mi pisana ta rozmowa… Centrum zwiedzamy z pewnością ponad dwie godziny, na sam koniec dochodzimy do olbrzymiego napisu „Solidarność” stworzonego z tysięcy białych i czerwonych karteczek na których każdy może zostawić swój osobisty wpis.

Dochodzimy do olbrzymiego napisu „Solidarność” stworzonego z tysięcy białych i czerwonych karteczek na których każdy może zostawić swój osobisty wpis.

   To był z pewnością bardzo interesująco i ciekawie spędzony czas. Z czystym sumieniem i dużą pewnością mogę polecić każdemu zwiedzanie Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku – możecie wierzyć mi na słowo, to nie będą stracone godziny! Nie udało się nam zwiedzić wszystkiego o czym już wspominałem – zwyczajnie zbrakło czasu. Jednak nic straconego – będzie kolejny powód aby odwiedzić Trójmiasto. Udajemy się powoli na Dworzec Główny w Gdańsku i SKM-ką jedziemy do Gdyni. Czeka nas jeszcze pakowanie.

   Niedzielny poranek wita nas pochmurną pogodą, ale na szczęście nie pada. No cóż, pora wracać do domu. Jeszcze tylko samotna mewa obserwuje nas z zegara na gdyńskim dworcu głównym, po chwili podjeżdża Pendolino, a przed nami sześć godzin podróży do Krakowa i kolejne dwie aby dotrzeć do Kazimierzy (wracamy z Krakowa busem z legendarnym Panem Ryszardem, który umila nam powrót swojsko brzmiącą muzyką ;) – tak zdecydowanie czujemy, że wróciliśmy już do naszej rzeczywistości pozostawiając Trójmiasto gdzieś za sobą, aby do następnego razu mam tylko małą nadzieję…).

 

Jeszcze tylko samotna mewa obserwuje nas z zegara na gdyńskim dworcu głównym

Koniec

Poprzednie części Aktywnej w Trójmieście:

#1 - http://www.aktywnakazimierza.pl/aktywna-w-trojmiescie-cz1

#2 - http://www.aktywnakazimierza.pl/aktywna-w-trojmiescie-cz2

#3 - http://www.aktywnakazimierza.pl/aktywna-w-trojmiescie-cz3

#4 - http://www.aktywnakazimierza.pl/aktywna-w-trojmiescie-cz4

<MJ>

Dodaj komentarz

Polecane

Polecam

sobota, 19 Marzec, 2016 - 16:30

Ostatnio ogłosiliśmy akcję, którą można nazwać po prostu "Polecam". Zachęcamy w niej wszystkich tych, którzy przeczytali fajną książkę, obejrzeli fajny film, sztukę lub byli w fajnej restauracji, aby podzielili się swoimi pozytywnymi emocjami z innymi. Mamy już pierwsze recenzje, za którę serdecznie dziękujemy. Będą one zamieszczane jako aktualności, a na stałe będą dostępne w dziale "Z innej beczki".

Kalendarium

poniedziałek, 14 Wrzesień, 2015 - 13:33

Wiesz o wydarzeniu sportowym i chcesz, żebyśmy o nim napisali? Napisz do nas: redakcja@aktywnakazimierza.pl

XCrider.pl czyli blog motocyklowy nt. CrossCountry

piątek, 5 Maj, 2017 - 16:38

http://xcrider.pl/ to ciekawy blog Tomka Widłaka - jednego z mieszkańców Kazimierzy Wielkiej. Postanowił on, wszystkim fanom jednośladów przybliżyć tę dyscyplinę sportu. Robi to w bardzo przejrzysty sposób, a jego doświadczenie dziennikarskie i wcześniejsza współpraca z branżowymi wydawnictwami sprawia, że bloga czyta się bardzo fajnie. Serdecznie polecamy.

Liga Typerów PLF sezonu 2016/2017

czwartek, 16 Marzec, 2017 - 11:51

Dobiegła końca I edycja Ligi Typerów PLF. W sezonie 2016/2017 najlepiej zaprezentowali się gracze związani z Przemykowem, którzy zajęli całe podium. Zwyciężył Jarek Oracz. Najlepszy wynik jednej kolejki w całej lidze należy natomiast do Dawida Cichego z Cudzynowic

Nasi partnerzy