Turniej AP KOS oraz podpisanie umowy partnerskiej z Puszczą Niepołomice

Więcej

Skrót meczu Sparta Kazimierza Wielka - Zenit Chmielnik 3:1 (1:0)

Więcej

Liberator EW-250L nie wrócił do bazy!

Więcej

Dokąd zmierza Sparta Kazimierza Wielka?

Więcej

Victoria Skalbmierz wygrywa z Wisłą Nowy Korczyn - fotorelacja z 2 połowy

Więcej

"Bądź sobą, nie ma nikogo lepszego".

„Bądź sobą, nie ma nikogo lepszego” - taki tatuaż (w wersji angielskiej) zdobi 6-krotną reprezentantkę Polski, mistrzynię Polski z AZS-em Wrocław, obecnie piłkarkę Medyka Konin, pochodząca spod Jędrzejowa – Dagmarę Grad. Korzystając z okazji, że odwiedziła rodzinne strony, miałem okazję porozmawiać z nią o futbolu i nie tylko. Rozmowę tą podzieliłem na kilka umownych zagadnień. Przedstawiam Wam ten wywiad i liczę na to, że czytanie go sprawi Wam co najmniej taką przyjemność, jak mnie jego przeprowadzenie.  

POCZĄTKI

Cześć Dagmara, będziemy dziś rozmawiać przede wszystkim o piłce. Powiedz jak to się zaczęło w Twoim wypadku? Czy bardzo się pomylę, jeśli powiem, że specjalnie to Ty wyjścia nie miałaś? (śmiech)

(śmiech) Można tak powiedzieć. Mieszkam na przeciwko boiska, a wszyscy mężczyźni w rodzinie zawsze grali w piłkę – tata, wujek. Odkąd pamiętam zawsze jeździłam z nimi na mecze i zaraziłam się ich pasją do futbolu. Tak zostało do tej pory.

Który moment w rozwoju kariery piłkarskiej nastoletniej Dagmary Grad był najważniejszy? 

Takim przełomowym momentem wtedy, było przejście do liceum sportowego do Wrocławia. Chciałam się rozwijać, a trzeba pamiętać, że w tamtych latach piłka kobieca była nieporównywalnie mniej rozwinięta niż obecnie. To była odważna decyzja, ale jak się okazało słuszna. 

A czy nie miałaś momentu zwątpienia? Czy od początku wiedziałaś, że to jest ta właściwa droga?

Tak, wiedziałam od początku, że chcę grać w piłkę. Ciężkie chwile przyszły w momencie odniesienia kontuzji. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno idzie w dobrym kierunku. Szybko jednak odrzuciłam te myśli i skupiłam się na powrocie do zdrowia i formy. 

 
EKSTRALIGA I BUNDESLIGA

Żak Kielce, AZS Wrocław, BV Cloppenburg, Zagłębie Lubin, Medyk Konin. Który okres wspominasz najlepiej?

Trudno powiedzieć, każdy z tych okresów coś mi dał. Żak Kielce to początki i bardziej zabawa. AZS Wrocław to wtedy były 8-krotne mistrzynie Polski i ja wchodziłam do drużyny jako młoda, niedoświadczona zawodniczka. Dużo mi to wtedy dało i można powiedzieć, że tam dowiedziałam się co znaczy poważna piłka. Jednak takim przełomowym okresem mojej kariery był pobyt w Niemczech. Piłka nożna jest tam całkowicie inna – dużo bardziej fizyczna, siłowa. Przez to dużo zyskałam. Ten 3-letni okres pomimo tego, że z powodu kontuzji musiałam wrócić do Polski, wspominam jako najbardziej rozwijający mnie jako piłkarkę. 

Nawiązując do Cloppenburga. Jest to miejscowość położona blisko Bremy czy Dortmundu. Czy miałaś okazję być na meczu, może poznać jakiegoś Polaka, który grał wtedy w Bundeslidze?

Nie, niestety nie miałam okazji poznać żadnego Polaka z Bundesligi. Bywałam natomiast na meczach tej ligi i muszę powiedzieć, że może nie tyle Brema, co właśnie Dortmund zrobił na mnie ogromne wrażenie. Stadion, oprawa, kibice, aż przyjemnie było w tym uczestniczyć. Nie dziwie się, że piłkarze oddają serce na boisku. Dla takich kibiców naprawdę warto. 

Dagmara grasz już trochę w piłkę. Spotkałaś na swojej drodze mnóstwo koleżanek, partnerek z różnych drużyn. Czy są znajomości, które przetrwały latami, nie wiem może przyjaźnie, które rozpoczęły się na boisku, ale rozwinęły poza nim?

Tak, oczywiście. Do tej pory mam bardzo dobre koleżanki we Wrocławiu i spotykamy się jak jest tylko okazja. Podobnie jest z dziewczynami z Zagłębia. Tak, mam parę znajomości, które mogę określić takimi przyjaźniami piłkarskimi. 

WALKA O MISTRZOSTWO I LIGA MISTRZYŃ

Wracając do piłki klubowej. Z Niemiec wróciłaś do Zagłębia Lubin licząc na walkę o mistrzostwo. Co skłoniło Cię w takim razie do realizacji tego planu już w Medyku Konin?

Chęć dalszego rozwoju i pragnienie gry w Lidze Mistrzyń. Jakby nie było Konin jest najbardziej perspektywicznym klubem w Polsce. W Medyku gra najwięcej reprezentantek, więc podjęłam taką decyzję, aby grać z najlepszymi i tym samym podnosić swoje umiejętności. Dodatkowym bodźcem była chęć gry na arenie międzynarodowej – w Lidze Mistrzyń, w której tak na marginesie idzie nam do tej pory całkiem nieźle. 


Gracie o mistrzostwo. Czy właśnie Zagłębie Lubin jest Waszym największym rywalem w walce o „majstra”?

Na pewno tak. Zagłębie Lubin, ale i również Górnik Łęczna. Mecze z tymi rywalami będą pewnie najcięższe. Należy jednak pamiętać, że często mistrzostwo zdobywa drużyna, która nie gubi punktów z innymi rywalami. My musimy podchodzić do każdego pojedynku tak, jakby to był mecz decydujący o końcowym triumfie w lidze. Zdarzyło nam się już spotkanie z teoretycznie słabszym rywalem, w którym straciłyśmy punkty. Mam tu na myśli Sztorm Gdańsk. Ciężko się jednak gra przeciwko drużynie, która stawia przysłowiowy autobus w bramce i nie myśli nawet o konstruowaniu ataków. Zdajemy sobie sprawę, że część drużyn będzie przyjmowało taką taktykę grając z nami, lecz musimy być na to przygotowane. Ja czekam szczególnie na mecze właśnie z Zagłębiem czy Górnikiem Łęczna, bo te drużyny nie boją się grać w piłkę. 

Już wkrótce gracie mecze 1/16 w Lidze Mistrzyń. Po wyjściu z grupy eliminacyjnej jesteście w gronie 32 najlepszych drużyn kobiecych w Europie. Losowanie nie było jednak dla Was łaskawe. Mecze z Olympique Lyon to duże wyzwanie. Jak nastroje przed tym dwumeczem?

Specjalnie jeszcze nie myślimy o tamtych pojedynkach. Na ten moment skupiamy się na lidze, aby nie gubić punktów. Przed meczem z Lyonem będziemy miały 4-dniowe zgrupowanie i wtedy będzie czas na dokładną analizę i przygotowania specjalnie pod tego rywala. A Olympique Lyon? Zespół bardzo silny i myślę, że raczej musimy na nich wyjść defensywnie. Nasz sztab trenerski na pewno dobierze odpowiednią taktykę, żeby z nimi powalczyć o awans.

Co do sztabu trenerskiego, to wiem, że masz już zrobiony kurs trenerski UEFA C. Trenujesz jakąś drużynę? Odnajdujesz się w tym?

Tak, jestem drugą trenerką w UKS Górnicza Konin i myślę, że jest to coś co chciałabym robić już po zakończeniu kariery zawodniczej. Swego czasu, bardziej w formie zabawy zajmowałam się szkoleniem we Wrocławiu, ale wtedy nie miałam jeszcze podstaw teoretycznych, ani takiego doświadczenia zawodniczego jak obecnie. Teraz trenuję starsze dziewczyny i jest to już namiastka takiej poważnej „trenerki”. 

REPREZENTACJA

Dagmara, jest jedna rzecz, której zazdroszczę Ci szczególnie. Masz pomysł o co mi może chodzić? (śmiech)

(śmiech) Nie, nie mam…

Zazdroszczę Ci, że jako sportowiec miałaś okazję z perspektywy murawy wysłuchać „Mazurka Dąbrowskiego”. Co się wtedy czuje?

Jest to niesamowite uczucie i nie jestem w stanie porównać tego do czegoś innego. Są to tak wielkie emocje, że nawet ciężko to opisać. Człowiek czuje się wtedy ogromnie dumny, że reprezentuje barwy narodowe. Jednocześnie hymn wyzwala w człowieku dodatkowe pokłady mobilizacji, a jak flaga wędruje na masz to po prostu mam ciarki.

Reprezentacja to powód do dumy i pozytywne emocje. W Twoim przypadku masz też mniej sympatyczne wspomnienia. Mam na myśli kontuzję, o której wspomniałaś już wcześniej. Doznałaś jej właśnie na zgrupowaniu reprezentacji…

Tak, faktycznie tak było. Myślę, że była to wina przeciążenia organizmu. Ja wtedy grałam w Niemczech i nasz sezon trwał do połowy grudnia, podczas gdy dziewczyny w Polsce skończyły grać miesiąc wcześniej. Ja jednak nie wracam już do tamtej sytuacji, nikogo nie obwiniam. Po prostu stało się jak się stało i nie ma co tego rozpamiętywać. Można jedynie z takich sytuacji wyciągać wnioski, aby nie popełnić podobnego błędu po raz drugi. Uważam generalnie, że trzeba patrzeć w przyszłość i skupić się na tu i teraz. 

Cieszyłaś się zaufaniem poprzedniego selekcjonera Romana Jaszczaka i do czasu kontuzji występowałaś regularnie w reprezentacji narodowej. Jaka jest szansa powrotu do kadry u trenera Basiuka?

Ciężko mi powiedzieć, bo trener Basiuk ma swoją wizję gry i powołuje zawodniczki odpowiadające właśnie tej wizji. Ja, ze swojej strony mogę tylko dawać z siebie jeszcze więcej, tak żeby pokazywać się w meczach z jak najlepszej strony. Chciałabym dostać jeszcze kiedyś szansę reprezentowania barw narodowych, a czy tak się stanie to się okaże. Obecnie skupiam się na grze w klubie i na walce o kolejne mistrzostwo Polski z Medykiem. Nie myślę teraz tak często czy powinnam wrócić do kadry czy nie. To jest decyzja selekcjonera. Robię po prostu swoje, daje z siebie zawsze 100% i mam nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości.  

A sam moment, gdy przychodzą kolejne powołania do klubu i Ciebie nie ma wśród wybranek trenera Basiuka, jak wtedy reagujesz? W takich chwilach czujesz bardziej coś w rodzaju zawodu, rozgoryczenia, czy wręcz przeciwnie – mobilizuje Cię to do jeszcze większej, bardziej wytężonej pracy?

Nie jest to dla mnie już problem. Jestem na tyle doświadczoną zawodniczką, że tak jak wspomniałam wyżej – wiem, że muszę pracować jeszcze mocniej i tyle mogę zrobić. Uczucia typu rozgoryczenie na pewno nie pomagają. A same decyzje dotyczące personaliów docierają do nas innymi kanałami, zanim klub dostaje oficjalne pismo. Trener Basiuk ma obecnie jakąś grupę zawodniczek wstępnie wyselekcjonowanych i na ten moment byłoby dla mnie raczej dużym zaskoczeniem, gdybym znalazła się w jego osiemnastce. 

22 września, Göteborg, początek eliminacji Mistrzostw Europy, mecz ze Szwecją. Jak oceniasz nasze szanse?

Bardzo ciężki mecz i trudny przeciwnik. Z tego co opowiadały mi dziewczyny jest przygotowywana specjalna taktyka, troszkę bardziej defensywna niż zwykle. Chcemy się Szwecji postawić. Wiem, że było to ćwiczone na meczu sparingowym z Belgią, ale chyba tam jednak coś nie zaskoczyło, bo dziewczyny przegrały ten mecz 0:5. Po to są jednak takie sprawdziany, żeby wyciągać wnioski, korygować błędy, testować różne ustawienia taktyczne. Mam nadzieję, że trener Basiuk wybierze najlepsze rozwiązanie taktyczne i dziewczyny przywiozą ze Szwecji choćby punkt. (Polska przegrała niestety 0:3 – przyp.red.)

Tak, masz rację, ale 0:5 z drużyną o podobnym rankingu na kilka dni przed startem eliminacji to ma swoją wymowę. Co tam się stało?

Oglądałam skrót i rozmawiałam z dziewczynami. Faktycznie Belgijki pokonały nas zdecydowanie, ale było to raczej wynikiem błędów indywidualnych czyli takich, które można wyeliminować stosunkowo najłatwiej. Jest jeszcze kilka dni do meczu ze Szwecją (rozmawialiśmy na 3 dni przed meczem ze Szwecją – przyp.red.) i miejmy nadzieję, że wyciągniemy wnioski z tego sprawdzianu. Na pewno musimy wyjść na większej koncentracji i będzie dobrze. 

PZPN

Dagmara masz doświadczenie z gry w najsilniejszych polskich drużynach, grałaś w Bundeslidze i reprezentacji. Jak z Twojej perspektywy wygląda podejście PZPN-u do kobiecej piłki w Polsce?

Jeśli chodzi o reprezentację to ciężko jest mi to oceniać teraz, gdy nie jeżdżę na kadrę. Gdy w niej jeszcze byłam to jeździliśmy na zgrupowania zaledwie 2 dni przed meczami eliminacyjnymi. Wtedy to zainteresowanie PZPN-u było znikome, a my czując to, chciałyśmy za wszelką cenę udowodnić, że należy nam się szacunek i trochę więcej uwagi ze strony władz związku. Robiłyśmy co mogłyśmy i wyniki naprawdę nie były złe. Mieliśmy w grupie Włoszki i Rosjanki – drużyny bardzo silne, którym postawiliśmy się bardzo, zresztą urywając punkty Rosjankom na ich terenie. Zajęliśmy wtedy w grupie 3 miejsce i choć nie udało się awansować do finałów to był to dla nas sukces. Chciałyśmy również pokazać, że przy okazaniu nam większego zainteresowania, piłka kobieca w Polsce może iść w dobrym kierunku. Jeśli chodzi o sytuację na dziś, to wiem, że trener Basiuk ma do dyspozycji więcej czasu na zgrupowania i przygotowanie zespołu do walki o punkty. 

A co z ligą? Jak porównujesz organizację w Niemczech i w Polsce?

Podobna sytuacja. Wydaje mi się, że zainteresowanie związku powinno być nieco większe. Troszkę zmieniło się na lepsze, gdy rządy objął Prezes Padewski, ale do ideału jeszcze dużo brakuje. Na tą chwilę jednak, idzie to w dobrym kierunku. Piłka kobieca jest bardziej promowana. Wiem, że jeden mecz z każdej kolejki ma być pokazywany w internecie, a mecze reprezentacji mają być w telewizji. Mecz ze Szwecją ma być pokazywany na Polsat Sport News. Jakoś się to ruszyło i mam nadzieję, że za tym pójdą też wyniki, a także sponsorzy. Jak wiadomo jedno napędza drugie. 

IDOL I MĘSKA REPREZENTACJA

Dagmara, a z czym kojarzy się nazwa klubu Al-Sadd?

Kojarzy mi się z Katarem.

Tak, masz rację. Chodzi mi jednak o Xavi'ego, który z tego co wiem jest Twoim ulubionym piłkarzem, a obecnie gra właśnie w tym klubie…

(śmiech) Tak, faktycznie jestem fanką Xavi'ego i uważam, że jako piłkarz osiągnął już wszystko w swojej karierze. Zasługuje teraz na sportową emeryturę, a swoją postawą na boisku zawsze mi imponował. Na początku nie był tak doceniany, ale z czasem doczekał się należytego szacunku jako reżyser gry. Może nie gramy na tej samej pozycji, ale zawsze starałam się podpatrywać jego grę, coś z tego wyciągać dla siebie. 


A skoro jesteśmy już przy mężczyznach… Kibicujesz męskiej reprezentacji? Jeśli tak, to jak oceniasz nasze szanse w meczach z Irlandią i Szkocją?

(śmiech) Tak, zdecydowanie jestem kibicem chłopaków. Co do szans to uważam, że nasze szanse są bardzo duże, choć niektórzy po jesiennym zwycięstwie z Niemcami wpadli w hurraoptymizm. Na pewno jednak widać efekty pracy trenera Nawałki, zrobił z tej drużyny kolektyw i to widać na boisku. To przekłada się również na wyniki, więc ja uważam, że damy radę i możemy powoli pakować się do Francji. 

Oby tak było (śmiech). Masz w planach w ogóle wyjazd, żeby pokibicować męskiej reprezentacji podczas ME w Francji? Jeśli się tam oczywiście faktycznie zakwalifikujemy…

Chciałabym, ale nie wiem jak będzie z czasem. Planujemy już ze znajomymi wybrać się chociaż na jeden mecz i mam nadzieję, że na planach się tylko nie skończy (śmiech).

DOM RODZINNY I ŻYCIE PRYWATNE

Powiedz mi jeszcze jak często bywasz na Piaskach w domu rodzinnym i z czym Ci się on kojarzy?

W domu rodzinnym jestem najczęściej tylko gościem. Najwięcej czasu mam w wakacje i jestem tutaj dłużej. Mogę wtedy poświęcić troszkę więcej czasu rodzinie i znajomym. W sezonie ligowym natomiast jestem tutaj sporadycznie, przy wolnym weekendzie – tak jak teraz, podczas terminu reprezentacyjnego. A z czym mi się kojarzy? Taki spokój wewnętrzny, swoisty azyl, możliwość odcięcia się od życia piłkarskiego. No i oczywiście najważniejsze… z obiadkami u mamy (śmiech).

Dagmara, oczywiście nie odkryje Ameryki mówiąc, że jesteś nie tylko wspaniałą piłkarką, ale również, lub przede wszystkim piękną kobietą. Czy jest jakaś szczególna osoba, dla której Twoje serce bije mocnej? Nie uwzględniając oczywiście mamy, taty i rodzeństwa… (śmiech)

(śmiech) Na chwilę obecną nie ma takiej osoby… Obecnie najwięcej czasu poświęcam na treningi oraz mecze. Natomiast wolny czas przeznaczam na odpoczynek i regenerację, także za bardzo nie ma okazji do „wyjścia do ludzi” (śmiech).

Z tego co wiem to w Koninie robisz zakupy tylko w jednym dyskoncie spożywczym, prawda czy nie? (śmiech)

(śmiech) Oczywiście, że tak – w Polo Markecie (sponsor tytularny Medyka Konin – przyp.red.). 

No właśnie, Polo Marketu nie ma w Jędrzejowie. Czy to oznacza, że w trakcie pobytu tutaj, chodzisz głodna? (śmiech)

Jak jestem w Jędrzejowie to na szczęście mama robi zakupy, także nie jest źle. Ale tak, w Koninie tylko Polo Market… (śmiech). Szkoda tylko, że nie mamy tam jeszcze żadnych rabatów z racji tego, że mamy ich logo na koszulkach (śmiech). 

Zdecydowanie trzeba to zmienić. Jakiś prezes musi się tym zainteresować (śmiech). 

A co z tym motocyklem? Widziałem na Twoim koncie facebook'owym zdjęcie, na którym przymierzasz się do jednego egzemplarza z komentarzem, że za dwa lata będzie Twój. Mija trzeci rok… (śmiech)

Tak, przyłapałeś mnie. Życie jednak weryfikuje niektóre plany. Nie zrezygnowałam jednak z tego marzenia i wierzę, że kiedyś się uda. Po pierwsze zrobić prawko na motocykl, po drugie mieć taki w garażu (śmiech)

Powiedz mi na koniec – co chciałabyś powiedzieć wszystkim dziewczynom, które trenują, grają w piłkę, a które zastanawiają się czy to jest na pewno właściwy sposób na życie?

Moja rada jest taka, żeby nadal robiły to co lubią i jeśli są w stanie się temu poświęcić to wydaje mi się, że teraz jest najlepszy okres, aby grać w piłkę nożną. Piłka kobieca w Polsce rozwija się coraz bardziej. Ja zaczynałam w tym cięższym okresie, kiedy to były dopiero początki. Klubów było mało i wiązało się to z bardzo dalekimi wyjazdami od domu rodzinnego. Teraz nawet w mniejszych miejscowościach są już kluby kobiece, więc jest nieco łatwiej. Mój przykład pokazuje, że naprawdę warto, także jeśli ktoś to kocha, to w połączeniu z ciężkim treningiem musi się udać. Trzeba tylko włożyć w to serce, mocno w to wierzyć i nie ma tu znaczenia czy jest się z większej czy mniejszej miejscowości. 

Dagmara, dziękuję serdecznie, że znalazłaś dla mnie i czytelników portalu www.aktywnakazimierza.pl chwilę czasu. To była naprawdę interesująca rozmowa. Nie wiem czego Ci życzyć. Może tego, żebyś przy okazji kolejnego terminu reprezentacyjnego była zapracowaną osobą i nie rozstawała się z piłką (śmiech).

Fajne życzenia (śmiech). Ja również dziękuję bardzo. Zapraszam wszystkich przed telewizory 8 października o godzinie 15:30 na nasze spotkanie w Lidze Mistrzyń z Olympique Lyon. Nie wiem jeszcze w jakiej telewizji pokażą to spotkanie, ale na pewno będzie. Kciuki się przydadzą (śmiech).

Jedną parę kciuków więcej już masz (śmiech). Jeszcze raz dzięki. 

Rozmawiał: Adrian Koper.

Foto: Radosław Piasecki, Dariusz Stoński, Adrian Koper, prywatne archiwum Dagmary Grad. 

 

Metryczka 

1

Imię Nazwisko

Dagmara Grad

2 Wiek 25 lat
3 Funkcja Piłkarka w Medyku Konin
4 Stan cywilny Panna
5 Dzieci brak
6 Zainteresowania dobra książka i muzyka, sport
7 Ulubiony zawodnik/drużyna FC Barcelona, Xavi
8 Gdybym nie była piłkarką to byłabym... policjantką
9 Rada życiowa dla innych Bądźcie sobą i walczcie o swoje marzenia, bo warto.

Polecane

Polecam

sobota, 19 Marzec, 2016 - 16:30

Ostatnio ogłosiliśmy akcję, którą można nazwać po prostu "Polecam". Zachęcamy w niej wszystkich tych, którzy przeczytali fajną książkę, obejrzeli fajny film, sztukę lub byli w fajnej restauracji, aby podzielili się swoimi pozytywnymi emocjami z innymi. Mamy już pierwsze recenzje, za którę serdecznie dziękujemy. Będą one zamieszczane jako aktualności, a na stałe będą dostępne w dziale "Z innej beczki".

Kalendarium

poniedziałek, 14 Wrzesień, 2015 - 13:33

Wiesz o wydarzeniu sportowym i chcesz, żebyśmy o nim napisali? Napisz do nas: redakcja@aktywnakazimierza.pl

XCrider.pl czyli blog motocyklowy nt. CrossCountry

piątek, 5 Maj, 2017 - 16:38

http://xcrider.pl/ to ciekawy blog Tomka Widłaka - jednego z mieszkańców Kazimierzy Wielkiej. Postanowił on, wszystkim fanom jednośladów przybliżyć tę dyscyplinę sportu. Robi to w bardzo przejrzysty sposób, a jego doświadczenie dziennikarskie i wcześniejsza współpraca z branżowymi wydawnictwami sprawia, że bloga czyta się bardzo fajnie. Serdecznie polecamy.

Liga Typerów PLF sezonu 2016/2017

czwartek, 16 Marzec, 2017 - 11:51

Dobiegła końca I edycja Ligi Typerów PLF. W sezonie 2016/2017 najlepiej zaprezentowali się gracze związani z Przemykowem, którzy zajęli całe podium. Zwyciężył Jarek Oracz. Najlepszy wynik jednej kolejki w całej lidze należy natomiast do Dawida Cichego z Cudzynowic

Nasi partnerzy