Kazimierza kiedyś - Kazimierza dziś cześć 2

Więcej

Turniej Chłopców - rocznik 2012 w Busku-Zdroju (19.05.2019)

Więcej

Po prostu "Mały"

Więcej

Klasa A: Nidzica Dobiesławice - Nida Oksa 3:2 (0:1) - skrót meczu

Więcej

Turniej AP KOS oraz podpisanie umowy partnerskiej z Puszczą Niepołomice

Więcej

"Pracuj z tymi, których masz i osiągaj z nimi sukcesy".

„Pracuj z tymi, których masz i osiągaj z nimi sukcesy”, czyli od Witsela po Poronin – rozmowa ze Stanisławem Owcą, trenerem 3 ligowej Sparty Caffaro Kazimierza Wielka. 

Dzień dobry Panie trenerze. Poprzedni sezon był bardzo udany dla Sparty i również dla Pana jako trenera, który wprowadził drużynę do 3 ligi. Proszę opowiedzieć nam o swoim doświadczeniu trenerskim. Gdzie Pan do tej pory pracował i czy w Pana karierze szkoleniowej jest to dotychczas największe wyzwanie?

Moja historia pracy trenerskiej sięga roku 1997, w którym to prowadziłem drużynę B-klasową „Czarni” Staniątki. Potem dostałem propozycję pracy właśnie tutaj w Kazimierzy Wielkiej i prowadziłem drużynę Sparty jako grający trener w dwóch sezonach 1998/1999 i 1999/2000. W pierwszym roku obroniłem drużynę Sparty przed spadkiem, a w następnym po rundzie jesiennej zajmowaliśmy wysokie 4 miejsce. Wtedy pojawiła się propozycja wyjechania do Stanów Zjednoczonych, z której skorzystałem. Po powrocie pracowałem w Radziszowiance Radziszów, z którą awansowałem do 5 ligi. Następnie zacząłem pracę w Cracovii Kraków. Pracowałem tam 4 lata, poczynając od juniorów starszych, z którymi zająłem 2 miejsce w Małopolskiej Lidze Juniorów Starszych. Potem przejąłem drużynę Młodej Ekstraklasy, a na koniec prowadziłem drużynę 4-ligowych rezerw. Przed przyjściem do Kazimierzy pracowałem jeszcze w Orkanie Szczyrzyc, a od maja 2014 roku jestem tutaj. Tak, jest to jak do tej pory największe wyzwanie w mojej trenerskiej karierze. 

Podczas poprzedniego pobytu w Kazimierzy, był Pan nie tylko trenerem, ale również jednym z zawodników grających na boisku. Obecnie nie łączy już Pan tych dwóch funkcji. Jakie są różnice w prowadzeniu drużyny w tych dwóch modelach?

Różnice są zdecydowane. Poprzednio jako grający trener prowadziłem drużynę tylko jedną rundę. Zdecydowałem się z tego zrezygnować i postawić tylko na pracę trenerską, ponieważ będąc jednocześnie piłkarzem, często traci się perspektywę w ocenie sytuacji boiskowych. Do tego dochodzi jeszcze aspekt psychologiczny. Ciężko wymagać od zawodników realizowania założeń taktycznych, popełniania jak najmniejszej ilości błędów, samemu czasem taki błąd popełniając. Traci się wtedy autorytet. Moim zdaniem, z punktu widzenia taktyki prowadzenia zespołu, lepiej jest być tylko trenerem, nawet jeśli zdrowie pozwala jeszcze na czynny udział w meczu na boisku. 

Jeśli nie liczyć walkoweru z Garbarnią to początek rundy był obiecujący. Zwycięstwo z Cracovią II, z kilkoma zawodnikami z szerokiej kadry pierwszej drużyny, zwycięstwo na trudnym terenie w Daleszycach. Potem przyszły porażki: z Łysicą w Bodzentynie i bramką straconą w ostatnich minutach i wreszcie zdecydowana porażka w Oświęcimiu. Jak Pan ocenia te cztery spotkania i co zawiodło w tych ostatnich meczach?

Jeszcze wrócę do walkoweru z Garbarnią, szkoda punktów. Nie wiadomo jak ten mecz mógłby się potoczyć. Niestety stało się, jak się stało. Nie wrócimy już tego. Natomiast następne mecze pokazały, że ten zespół ma potencjał, tylko… No właśnie, dobre pytanie – jest potencjał, co zawiodło? Wydaje mi się, że tutaj zdecydowało o wiele większe doświadczenie zespołów, z którymi  przegraliśmy. Zarówno Soła, jak i Łysica grają w tej 3 lidze od lat. Nam tego doświadczenia jeszcze brakuje. W meczu z Łysicą o tym, że nie zdobyliśmy nawet punktu zdecydował jeden błąd w ustawieniu, który w sytuacji sam na sam, wykorzystał doświadczony zawodnik Kalista. Mecz w Oświęcimiu to natomiast inna historia. Gdybyśmy od pierwszych minut tego spotkania byli bardziej skoncentrowani i zdeterminowani, to uważam, że tego meczu byśmy nie przegrali. Zespół Soły bezwzględnie wykorzystał nasze błędy. Mieli cztery sytuacje i wszystkie wykorzystali. My również mieliśmy cztery szanse na gola i nie wpadło nic. 

W niedzielę debiut drużyny na własnym boisku i mecz z ostatnim w tabeli „Beskidem” Andrychów. Wydaje się, że to wymarzony rywal do zaprezentowania się własnej publiczności?

Ja tak nie sądzę. „Beskid” przyjedzie tutaj po punkty. Mają do tej pory tylko jeden i gdzieś tych punktów muszą szukać. Zgoda, to drużyna z ubytkami kadrowymi, ale jednocześnie doświadczona i ograna na 3 ligowych boiskach. Oczywiście my będziemy chcieli ten mecz wygrać, ale myślę, że nie będzie łatwo i przyjemnie. Moja filozofia prowadzenia zespołu opiera się przede wszystkim na grze do przodu. Także i w tym przypadku nie będziemy czekać na przeciwnika, będziemy się starać prowadzić otwartą i ofensywną grę. 

Proszę mi opowiedzieć coś o młodzieży w Sparcie Caffaro. Czy widzi Pan jakiegoś młodego piłkarza, który w niedalekiej przyszłości mógłby zasilić szeregi pierwszej drużyny?

Z tym jest największy problem. Zaproponowałem kilku chłopakom z drużyny juniorów, żeby trenowali z pierwszą drużyną, ale po jednym treningu zrezygnowali. Nie wiem czy się wystraszyli starszych chłopaków, czy przeraziła ich konkurencja? Wiem natomiast, że Łukasz Łakota (trener juniorów – przyp. red.) ma problem z zebraniem pełnej jedenastki na mecz. Nie wiem czym to jest spowodowane, jakimi kryteriami się kierują, że nie przychodzą na boisko, nie trenują, nie uprawiają sportu. Wiadomo jaka jest teraz sytuacja ogólnie z młodzieżą i jej stosunkiem do sportu. Ja obecnie pracuję również w Szkole Mistrzostwa Sportowego i jeśli w zeszłym roku mieliśmy nabór 129 chłopaków, to obecnie przyszło tylko 79. Coś się złego dzieje, to zła tendencja. 

Zmieńmy na chwilę temat.  Z czym kojarzy się Panu nazwisko Axel Witsel?

Hmm, jest to piłkarz, który brutalnie sfaulował naszego reprezentanta, zresztą mojego dobrego znajomego – Marcina Wasilewskiego. No, ale wiadomo takie rzeczy się zdarzają. 

Właśnie. Pan też miał swojego Axela Witsela o nazwisku Kowalkowski – obrońca z Zawiszy Bydgoszcz...

Tak, mnie też się taka przykra historia przytrafiła, a to nazwisko chyba zapamiętam do końca życia.

Czy tamta sytuacja zahamowała karierę Stanisława Owcy jako zawodnika? Jak Pan to ocenia z perspektywy czasu?

Tak, zdecydowanie. Sama kontuzja miała miejsce 20 kwietnia 1995 roku, potem był okres 3 tygodni w szynie gipsowej, następnie pełny gips przez kolejne 2 miesiące. Po tym okresie wydawało się, że z nogą jest już wszystko w porządku i zacząłem już nawet rehabilitację. Niestety, pojawiła się smutna informacja o zakażeniu wszczepienną żółtaczką wirusową typu B. To zahamowało mój rozwój, moją karierę. Organizm potrzebował regeneracji i lekarze zalecili mi odpoczynek od sportu. Trwało to rok. Ja jestem szczęśliwy tylko z tego powodu, że jestem zdrowy. 

Jest Pan trenerem z doświadczeniem zawodniczym na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Występował Pan w Sokole Pniewy, Warcie Poznań i Wiśle Kraków. Czy w obecnej pracy trenerskiej wykorzystuje Pan jakieś elementy związane z tamtym okresem?

Tamta piłka nożna już przeszła do historii. Ja uważam, że każdy dobry trener lub każdy kto takim chce zostać, musi szukać nowinek, musi się ciągle uczyć i rozwijać. Powinien szukać tego co może wykorzystać w swojej pracy. Dobry trener musi być cały czas na bieżąco, jeśli chodzi o ligi krajowe i zagraniczne. To jest dosłownie jak z zawodem lekarza. Lekarz, żeby być dobrym w tym co robi musi się cały czas uczyć i być na bieżąco. Według mnie trener tak samo.

Czy jest jakiś trener, na którym się Pan wzoruje?  Jeśli tak, to dlaczego?

Moją dewizą w grze w piłkę nożną i obecnie mojej pracy z zespołem Sparty Kazimierza Wielka jest gra piłką, operowanie nią, zmiana pozycji, uniwersalność w grze. Takim wzorem do naśladowania dla mnie był Johan Cruyff i jego okres pracy w FC Barcelona. Według mnie to były najlepsze lata tego katalońskiego klubu i uważam, że w tym kierunku powinna iść piłka. Barcelona oczywiście cały czas jest wierna tej filozofii gry, natomiast teraz jest już im trudniej dystansować konkurencję. Taktycznie nie jest to już element zaskoczenia przeciwnika. Generalnie mnie chodzi o to, żeby zespół grał piłką, grał ofensywnie i zdobywał bramki. Futbol powinien być widowiskowy dla kibiców. 

Jak Pan z perspektywy szkoleniowca ocenia poziom organizacyjny w Sparcie Caffaro Kazimierza Wielka? Czy są jakieś rzeczy, które szczególnie się Panu podobają, albo wymagają zdecydowanej poprawy?

Ktoś mi już kiedyś zadał to pytanie. My się cały czas uczymy. Uważam, że organizacyjne wiele rzeczy mamy już poukładanych. Staramy się nie narzekać, jeśli nawet czegoś brakuje, zwłaszcza jeśli nie mamy na to specjalnego wpływu. Mówiąc jednak przyszłościowo na pewno pierwszą sprawą jest baza treningowa. Życzyłbym sobie, żeby było drugie boisko do celów treningowych, tak, żeby oszczędzać to główne. Przydałoby się pewnie więcej sprzętu treningowego, ale do końca roku jesteśmy w dość trudnej sytuacji finansowej i oszczędzamy na czym się da. W tej chwili pojawił się sponsor strategiczny. Na pewno będzie to dla nas wielkim ułatwieniem i pomocą niezbędną w trudnym okresie. 

Jakie cele na ten sezon postawił przed Panem i drużyną Zarząd Klubu?

Zarząd nie musiał wyznaczać dla nas specjalnie żadnych celów. Ja mam cel taki, żeby się w tej lidze bezwzględnie utrzymać. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne zadanie, ponieważ tylko 6 lub 7 zespołów zostaje w lidze. Dodatkowo przy ewentualnym spadku Puszczy Niepołomice i Okocimskiego Brzesko, nawet 5 pozycja może oznaczać spadek. Nie zmienia to faktu, że cel mamy jasny – utrzymać się w lidze. 

Który z zawodników w tych pierwszych meczach sezonu zaskoczył Pana pozytywnie, a który zawiódł?

Ja nie bazuje nigdy na poszczególnych ogniwach. Dla mnie liczy się zespół, atmosfera w drużynie, atmosfera w szatni. Dla mnie każdy z moich podopieczny jest równy. To, że mam paru bardziej doświadczonych chłopaków takich jak: Paweł Czajka, Krzysiu Kozieł, Darek Zawadzki, Kuba Downar-Zapolski czy Michał Iliński to duży plus dla zespołu. Oni z racji ogrania w wyższych ligach mogą podciągnąć resztę chłopaków i pomagają mi w sprawnym prowadzeniu drużyny. Natomiast jak już wspomniałem wcześniej – najważniejszą rzeczą jest zespół. 

Czy Sparta Caffaro Kazimierza Wielka w obecnym składzie personalnym spełnia wymagania 3 ligowych rozgrywek? Czy są jakieś pozycje, na których chciałby Pan drużynę wzmocnić kadrowo?

Wiadomo, że każdy trener chciałby mieć jak najmocniejszą kadrę. Ja natomiast zawsze sobie powtarzam jedną rzecz – pracuj z tymi, których masz i osiągaj z nimi sukcesy. Wydaje mi się, że ten zespół jest na tyle mocny, że jest w stanie osiągnąć postawiony przed nim cel. Ja muszę ukształtować go mentalnie i tak wpływać na psychikę chłopaków, żeby byli w stanie wygrywać mecze i wychodzić obronną ręką z trudnych sytuacji. Ważne jest też ustabilizowanie formy i składu oraz to, żeby oni sami uwierzyli w swoje duże umiejętności. Ja w nich wierzę. 

Kogo typuje Pan do barażu o 2 ligę? Czy po tych pierwszych kolejkach można już określić faworytów ligi?

Faworytów jest kilku. Pytanie, który z nich stanie na wysokości zadania. W pierwszych spotkaniach było na pewno parę niespodzianek. Świadczy to o tym, że liga jest wyrównana. Z każdym można wygrać, ale i przegrać. Nie ma zdecydowanego faworyta. Najrówniej wystartowali  KSZO Ostrowiec, Soła Oświęcim, Garbarnia Kraków i dołączyłbym jeszcze do tego grona Cracovię II. 

A faworyzowany przed sezonem Poroniec Poronin?

Ja uważałem ich za czarnego konia tych rozgrywek i mówiłem, że albo „zaskoczą”, albo zdecydowanie zawiodą. Teraz zdecydowanie zawodzą. Mają skład personalny na 2 ligę, a nie mogą sobie poradzić w 3 lidze. 

Spójrzmy na futbol nieco szerzej. Jak Pan ocenia szanse reprezentacji Polski na awans do ME we Francji? (rozmowa miała miejsce przed meczami z Niemcami i Gibraltarem – przyp. red.)

Mamy w tej chwili zdecydowanie najlepszą okazję na to, żeby awansować. Może nie z pierwszego miejsca w grupie, bo ja nadal uważam Niemców za faworyta do wygrania grupy, ale drugie miejsce jest jak najbardziej w naszym zasięgu. W piłce nożnej ogromną rolę odgrywa psychika i tak jak może ona pomóc, to może być również największym wrogiem piłkarza. Odpowiednie podejście mentalne może zdziałać naprawdę wiele. My, Polacy powinniśmy wierzyć, że to nasze umiejętności i zaangażowanie sprawi, że to właśnie my zagramy na francuskich boiskach w przyszłym roku. 

Selekcjonerem reprezentacji Polski jest Adam Nawałka, trener podobnie jak Pan związany ściśle z Krakowem, który swoją karierę budował małymi kroczkami. Jakie cele stawia przed sobą Stanisław Owca jako trener? 

Trudne pytanie. Ja skupiam się na pracy tu i teraz. W tej chwili moim celem jest utrzymanie Sparty w 3 lidze. Trudno powiedzieć co spotka nas za rok czy dwa. Życie pisze różne scenariusze. Ja mogę powiedzieć o swoich ambicjach. Chciałbym się przede wszystkim rozwijać i piąć w górę, pracować wyżej – 2 liga, 1 liga . 

W takim razie w imieniu portalu aktywnakazimierza.pl, dziękuję za rozmowę i życzę trenerowi rozwoju i awansu jak najwyżej, najlepiej ze Spartą Caffaro Kazimierza Wielka.

Rozmawiał Adrian Koper.

 Metryczka

 
1 Imię i nazwisko Stanisław Owca
2 Wiek 48
3 Funkcja Trener
4 Stan cywilny  Żona Małgorzata (była koszykarka Korony Kraków i Wisły Kraków)
5 Dzieci Aleksandra (18 lat) i Julia (12 lat). Obie trenują koszykówkę.
6 Zainteresowania Muzyka, Wędkarstwo
7 Ulubiony zawodnik/drużyna FC Barcelona
8 Gdybym nie był trenerem to byłbym... Kucharzem
9 Rada życiowa dla innych  Wiara, honor, siła

 

 

Polecane

Polecam

sobota, 19 Marzec, 2016 - 16:30

Ostatnio ogłosiliśmy akcję, którą można nazwać po prostu "Polecam". Zachęcamy w niej wszystkich tych, którzy przeczytali fajną książkę, obejrzeli fajny film, sztukę lub byli w fajnej restauracji, aby podzielili się swoimi pozytywnymi emocjami z innymi. Mamy już pierwsze recenzje, za którę serdecznie dziękujemy. Będą one zamieszczane jako aktualności, a na stałe będą dostępne w dziale "Z innej beczki".

Kalendarium

poniedziałek, 14 Wrzesień, 2015 - 13:33

Wiesz o wydarzeniu sportowym i chcesz, żebyśmy o nim napisali? Napisz do nas: redakcja@aktywnakazimierza.pl

XCrider.pl czyli blog motocyklowy nt. CrossCountry

piątek, 5 Maj, 2017 - 16:38

http://xcrider.pl/ to ciekawy blog Tomka Widłaka - jednego z mieszkańców Kazimierzy Wielkiej. Postanowił on, wszystkim fanom jednośladów przybliżyć tę dyscyplinę sportu. Robi to w bardzo przejrzysty sposób, a jego doświadczenie dziennikarskie i wcześniejsza współpraca z branżowymi wydawnictwami sprawia, że bloga czyta się bardzo fajnie. Serdecznie polecamy.

Liga Typerów PLF sezonu 2016/2017

czwartek, 16 Marzec, 2017 - 11:51

Dobiegła końca I edycja Ligi Typerów PLF. W sezonie 2016/2017 najlepiej zaprezentowali się gracze związani z Przemykowem, którzy zajęli całe podium. Zwyciężył Jarek Oracz. Najlepszy wynik jednej kolejki w całej lidze należy natomiast do Dawida Cichego z Cudzynowic

Nasi partnerzy